Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
Co roku podczas Nocy Muzeów ekspozycje Uniwersytetu Medycznego cieszą się ogromną popularnością. Ale ze względu na niewielką powierzchnię wystawową obowiązują wcześniejsze zapisy. Informację o ich zakończeniu można było znaleźć na stronie UMW/Centrum Odkryć Medycznych, ale telefony do organizatorów i tak się urywały. To świadczy o tym, jak wielkim zainteresowaniem cieszą się te wyjątkowe zbiory.
W przyszłości kolekcje Uniwersytetu mają być prezentowane w Centrum Odkryć Medycznych, które powstaje w historycznym gmachu dawnej Kliniki Chirurgii Ogólnej.
– Centrum Odkryć Medycznych, do którego zaprosimy Państwa już w 2028/2029 roku, a które będzie się mieścić w budynku dawnej kliniki przy ul. Curie-Skłodowskiej, ma opowiadać o tym, jak odkrycia medyczne zmieniły, zmieniają i będą zmieniały sposób zachowania ludzi na świecie – mówiła Wioletta Samborska, dyrektorka Centrum podczas oprowadzania po Muzeum Mulaży Dermatologicznych. – A dzisiaj będziecie mieć państwo nawet nie przedsmak, ale tylko kawałek tego, co pokażemy w przyszłości.
Muzeum Mulaży Dermatologicznych - po raz pierwszy podczas Nocy Muzeów
Podczas tegorocznej Nocy Muzeów po raz pierwszy zostało udostępnione zwiedzającym Muzeum Mulaży Dermatologicznych mieszczące się w budynku przy ul. Chałubińskiego, które na co dzień służy studentom oraz naukowcom i jest zamknięte dla gości. To unikatowe miejsce z najbogatszym w Polsce zbiorem woskowych odlewów dermatologicznych. Kolekcja powstała pod koniec XIX wieku dzięki staraniom wybitnego dermatologa Alberta Neissera, który był też słynnym wenerologiem (odkrył bakterię rzeżączki).
Prezentowane eksponaty ukazują rzadkie choroby skóry, dziś niemal niespotykane, łącząc walor naukowy z historią.
Galeria zdjęć
W kolekcji Neissera było ponad 3 tys. eksponatów, ale w czasie wojny zbiory zostały rozproszone. We Wrocławiu zachowały się tylko 323 eksponaty, w większości woskowe i osiem gipsowych. Najstarszy pochodzi z 1889 roku.
Sztukę tworzenia mulaży przywiózł do Wrocławia Japończyk
Twórcą wrocławskich form, które mogliśmy oglądać podczas Nocy Muzeów, był mulażysta Alfons Kroener. Ponad 90 proc. kolekcji to jego dzieło. - Co ciekawe, sztukę tworzenia mulaży przywiózł do Wrocławia japoński dermatolog - Keizo Dohi, uczeń słynnego prof. Henninga z Wiednia - opowiadała Wioletta Samborska.
Dlaczego woskowe? Przede wszystkim dlatego, że wosk od wieków był używany jako materiał bardzo elastyczny. – Żadna z innych form nie była w stanie tak doskonale pokazać tego, co mamy na skórze. Nie było jeszcze wtedy kolorowej fotografii, a w dermatologii zarówno kształt, proporcje i kolory tych zmian skórnych były niesamowicie ważne – wyjaśniała zwiedzającym wybitna dermatolożka dr hab. Danuta Nowicka.
– W tamtych czasach, na przełomie XIX i XX wieku, była to jedna z metod uczenia się, jak wyglądają poszczególne zmiany skórne. Czyli robiono najpierw odlewy gipsowe zmiany skórnej, później kładziono wosk i później go malowano – dodała.
Neisser, który został kierownikiem wrocławskiej kliniki dermatologii w wieku zaledwie 27 lat, nie był wybitnym studentem, ale okazał się znakomitym pedagogiem i naukowcem. Kierował wrocławską kliniką do swojej śmierci w 1916 roku. W ciągu wielu lat swojej pracy wykształcił ponad 200 młodych lekarzy, wśród których wielu zostało później kierownikami europejskich katedr dermatologii.
Unikatowe zbiory Uniwersytetu Medycznego
Podczas tegorocznej Nocy Muzeów w kompleksie Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu można było zwiedzać również:
- nowoczesną bibliotekę przy ul. Marcinkowskiego (ma tu swoje biurko m.in. Sławek Gortych, autor bestsellerowych kryminałów, z wykształcenia lekarz-stomatolog),
- Muzeum Anatomii przy ul. Chałubińskiego (bardzo ciekawie opowiadała o tych zbiorach Małgorzata Suchanecka z Uniwersytetu Medycznego),
Galeria zdjęć
- Muzeum Medycyny Sądowej przy ul. Radeckiego.
Galeria zdjęć