W niedzielnym meczu od samego początku kibice zgromadzeni na wrocławskim obiekcie byli świadkami twardego, fizycznego futbolu. Goście rozpoczęli od mocnego uderzenia, przejmując futbolówkę już w drugiej akcji meczu. Mimo to wynik spotkania otworzyli Wrocłąwianie dzięki celnemu kopnięciu Jakuba Ciurkota za trzy punkty.
Galeria zdjęć
W dalszej części pierwszej połowy oglądaliśmy widowiskową wymianę ciosów, w której obie strony miały swoje momenty. Pantery zdołały zdobyć dwa punkty po efektownym zablokowaniu punta. Wyglądało to obiecująco, bo do przerwy Vikings prowadzili różnicą zaledwie dziewięciu punktów.
W drugiej połowie Austriacy jednak nie popełniali błędów i sukcesywnie zwiększali swóh dorobek punktowy. Choć Pantery ostatecznie przegrały, na słowa uznania zasłużył Mike Harley Jr., który zanotował aż 11 chwytów na 181 jardów i zdobył dwa przyłożenia. Jasnym punktem gospodarzy był również debiutujący, hiszpański wide receiver Juan Flores-Calderon, który także zameldował się w polu punktowym rywali.
Wikingowie wykorzystali błędy Panter
Wrocławianie dzielnie walczyli, jednak starcie z tak klasowym rywalem jak Vienna Vikings pokazało, że do zwycięstwa potrzeba perfekcji w każdej formacji. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę sztab szkoleniowy wrocławskiej ekipy.
Szkoleniowiec Panter zwrócił również uwagę na brak dyscypliny w kluczowych momentach oraz niewykorzystane okazje, które ostatecznie zaważyły na wyniku meczu.
Najpierw Paryż, potem Berlin
Mimo niedzielnej porażki trener patrzy z optymizmem na resztę sezonu. Przed drużyną Panthers Wrocław niebawem kolejny mecz w europejskich rozgrywkach – tym razem na wyjeździe. W sobotę, 6 czerwca zmierzą się z Paris Lights.
Natomiast za dwa tygodnie - 14 czerwca - na Tarczyński Arenie podejmą ekipę Berlin Thunder. Bilety na ten mecz są już dostępne w serwisie Eventim.