Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
Maluch – całkiem już wyrośnięty – wygląda jak na mrównika przystało: trochę jak kosmita, a trochę jak zwierzę z kreskówki: ma ryjek jak u prosiaka (tyle że dużo dłuższy), uszy jak u zająca, a ogon jak u kangura. Można już odwiedzać go w Afrykarium. Nie wiadomo na razie, jakiej jest płci, choć wiele wskazuje na to, że to samiczka.
Zobaczcie, jak wygląda:
Bardzo trudny start w życie
Bubu ma już 5 miesięcy (urodził się 17 października ubiegłego roku) i ma się świetnie, ale początek jego życia był bardzo trudny: jego mama, Tatsu, nie była nim zainteresowana, co czasem się zdarza, zarówno w ogrodzie zoologicznym, jak i w naturze. Nie było rady: trzeba było się nim zająć.
Opieki nad łysym, pomarszczonym maleństwem podjął się kierownik Sekcji Małych Ssaków Andrzej Miozga.
– Przez ostatnie miesiące jego życie to był sport ekstremalny: karmienie z butelki co dwie godziny, noce wycięte z życiorysu i walka o każdy wypity miligram mleka – podkreśla zoo.
Pan Miozga pracuje w zoo od 20 lat i przez ten czas wykarmił w ten sposób już wiele zwierząt: likaony, leniwce, wiewiórki, wydry i inne zwierzęta odrzucone przez matki. To niesłychanie trudne i nie zawsze się udaje, ale Andrzej Miozga nie jest osobą przypadkową. W zoo chciał pracować od dziecka. Żeby móc to robić, ukończył zootechnikę, a podczas urlopów dziekańskich i wakacji pracował tu dorywczo, wciąż jednak nie było dla niego etatu. Przez lata słał w tej sprawie do ówczesnego dyrektora po kilka listów rocznie, pracując równocześnie m.in. jako listonosz. W końcu się udało i już od 20 lat jest pracownikiem ogrodu.
Bubu podrósł i ma się świetnie
Wychowywanie mrównika udało się znakomicie. Dziś Bubu waży 29 kg i nadal rośnie jak na drożdżach. Jeszcze trochę przed nim: dorosłe osobniki jego gatunku ważą nawet 80 kg.
Kilka dni temu zamieszkał tam, gdzie żyją pozostałe dwa mrówniki, czyli na dwupoziomowej ekspozycji w Afrykarium naprzeciwko dikdików. Razem z nim trafiły tam ręczniki i kocyki z jego dotychczasowego legowiska, żeby czuł uspokajający, znajomy zapach.
– Bubu przez kilka dni kombinował jak ze swojej nory wejść do góry. Podejmował kilka prób wspięcia się tunelem, aż w końcu udało mu się to w sobotę i w niedzielę. Wtedy zobaczył rodziców – na razie przez kratę zagrody. Wkrótce wypuścimy z zagrody jego mamę, by zapoznała się ze swoim dzieckiem na nowo. Byli rozdzieleni na tyle długo, że w praktyce ich łączenie będzie przebiegać podobnie jak w przypadku niespokrewnionych osobników – opowiada Weronika Łysek, rzeczniczka wrocławskiego zoo.
U mrówników takie łączenie przebiega na ogół spokojnie, bo zwierzęta tego gatunku nie są agresywne.
Zupa-krem i spanie brzuchem do góry
Wygląda na to, że w swoim nowym domu Bubu czuje się dobrze i bezpiecznie: śpi brzuchem do góry i dopisuje mu apetyt.
Je już to, co jadają dorosłe mrówniki w zoo, czyli zupę-krem zrobioną z granulatu dla zwierząt owadożernych, która zawiera m.in. chitynę, taką samą jak ta, z której są zbudowane pancerze owadów. Można powiedzieć, że to takie mrówki w proszku. W naturze pojedynczy posiłek mrównika może się składać nawet z 50 tys. owadów!
Mrównik nie zapomniał swojego opiekuna. Wyczuwa go nawet przez zamknięte drzwi i przychodzi się przywitać. Jednak generalnie jest dość niezależnym zwierzątkiem.
Mrówniki mogłyby pracować na lotnisku
Co jeszcze warto wiedzieć o zwierzętach tego gatunku?
– Mrówniki mają świetny węch, świetnie sprawdzałyby się na lotniskach przy kontroli bagażu, bo nikt nie zdołałby niczego przemycić – żartuje pan Andrzej. – Są też rozsądne: żywią się mrówkami i termitami, ale włamując się do mrowisk i termitier, nie niszczą ich doszczętnie. Dzięki temu owady są w stanie odbudować swoje domy, a mrówniki mają szansę na kolejne posiłki.
Poza tym:
- Mrówniki żyją w naturze na terenach Afryki Subsaharyjskiej. Prowadzą nocny tryb życia. Ryzyko wyginięcia jest w ich przypadku określane jest jako niskie, choć niestety nadal się na nie poluje.
- Dzięki umięśnionym nogom i potężnym pazurom jeden mrównik kopie szybciej niż kilku mężczyzn zaopatrzonych w łopaty.
- Nory mrówników to prawdziwe rezydencje z rozgałęzionymi korytarzami i kilkoma wyjściami.
- Mrówniki mają jasne końcówki ogona, przy czym u samic są one prawie białe – ta biel w naturze ułatwia życie młodemu, który w nocy podąża za mamą: jasna końcówka jej ogona jest jak znak „Tu jestem”.